Taniec dupy
dn. 11.01.2012  

W najnowszym (?) klipie artystki o pseudonimie Rihanna (z racji swoich wiecznie wydętych ust zwana przez niektórych Ruchanną), grana przez nią postać jara jointy, kradnie w sklepie samoobsługowym, rozdziawia nogi pod prysznicem,  daje swojemu kolesiowi wytatuować słowo „mine” na jej ciemnych pośladkach,...



   I choć z piorunami burze
dn. 16.06.2011  

Gdy gdzieś w okolicach 1998 roku, w moim rodzinnym mieście, Chylińska podczas koncertu ryknęła do mikrofonu „Skarżyskooooo!!! Napierdalaaaaać!!!!”, poczułem moc. Poczułem po prostu, że muszę napierdalać. Niestety zeszła ze mnie cała duma, energia, gdy dzień później O.N.A występowała na Kadzielni w...



   Dziś prawdziwych Czarnuchów już nie ma
dn. 15.12.2010  

W natłoku rodzinnych obowiązków, kiedy nie wiadomo czy najpierw wyrzucić śmieci, potem wytargać plastelinę z dywanu i zacząć gotować obiad dla Młodego czy kolejność odwrócić, a przede wszystkim się umyć, no to w takim natłoku obowiązków nachodzi mnie wspomnienie. Wspomnienie tego lenistwa, tego skandalicznego...



   Przywarło
dn. 27.09.2010  

Pierdolę. Miałem nie pisać do czasu, aż coś wesołego, śmiesznego czy miłego się przytrafi i słodko będzie to opisać, ale najwyraźniej jestem sfokusowany na żal, nieszczęście, głupotę, kretynizm, debilizm, hardkor, wieśniactwo, patologię, beznadzieję, miałkość, bylejakoś(ć), bo dopiero gdy mam do czynienia z ciemną stroną,...



   Perły przed wieprze
dn. 12.11.2009  

„-Przecież ja znam Świetlickiego, spoko koleś!”. „-Ty??? A skąd Ty Świetlickiego znasz???”. „No jak skąd? Byłem na koncercie w hardroku, nie? No i fajka mi dał normalnie, poczęstował mnie, normalnie jak na scenie stał, spoko koleś z gościa”. Taaa…tak zapewne brzmiałaby rozmowa...



   Sztuka się broni
dn. 06.09.2009  

Akt pierwszy Scena Pierwsza: Osoby: dwie panie i dwóch panów  Szara Almera rocznik 87 parkuje spokojnie na parkingu przed Liceum Ogólnokształcącym w niewielkiej mieścinie, której szczęśliwie położyło się nieopodal większego wojewódzkiego miasta. Wraz z ostatnim chrzęstem kół,...



   Patologia światopoglądu 5 - next chapter
dn. 20.07.2009  

Wakacje. Czas telewizyjnych powtórek, miałkich propozycji kinowych, upadków biur podróży, wściekłych klientów PKP, katastrof lotniczych, topielców i kolejnych apeli o nie skakanie na główkę do nieznanych zbiorników wodnych. Czas przeklinania złej pogody i żulików młodej...



   Patologia światopoglądu 4
dn. 02.06.2009  

Bez ściemy. Nie jestem twardzielem. Mógłbym udawać, że jestem, ale żyją jeszcze świadkowie mojego zejścia na widok strzykawki w licealnym pokoju pielęgniarek podczas jakiegoś obowiązkowego szczepienia. A jak żyją, to ja bez ściemy mówię: tak, wrażliwy jestem. Tak, czasem wzruszają mnie TVNowskie programy....



   Jak ja kocham to miejsce czyli jak powoli przestaję przynależeć
dn. 24.03.2009  
  Chyba jakoś na początku liceum zdałem sobie sprawę, że miejsce w jakim się rodzisz, w jakim mieszkasz, uczysz się, dorastasz, determinuje człowieka nierzadko na całe życie. Na studiach doszło do mnie, że jak człowieka licho zdeterminuje to się robi słabo, bo stanowiłem wtedy bardzo wyraźny kontrast dla ludzi z dużych miast...



   To będzie dobry rok
dn. 18.03.2009  

Na studiach dziennikarskich zawsze mówili mi: „Trzeba mieć swój język, swój rozpoznawalny styl i być oryginalnym”, po czym prezentowali badania mówiące, że najpopularniejszymi swego czasu tytułami gazetowymi, których tematyczne zastosowanie było kosmicznie szerokie, były dwa...



   Wespół czyli kupą
dn. 15.02.2009  

Idę tam. Jak w paszczę lwa. Jak w paszczę szaleństwa. Idę z muzyką na uszach, bo ta mi dodaje odwagi w ten zimny wieczór. Idę jak na ścięcie, choć mam cichą nadzieję, że może kat rękę wcześniej złamie, może później przy machnięciu toporem się utnie i świśnie tylko koło ucha. Idę z duszą na ramieniu, bo nie...



   Patologia światopoglądu 3
dn. 08.01.2009  

Zimno. Znaczy nie w chacie. W chacie grzeje, ale na zewnątrz zimno. Jakbym mógł, to bym się z domu nie ruszał. Jakoś specjalnie zimy nie lubię. W mieście jest nie do zniesienia. W górach, na wsi, owszem, to co innego. W mieście wali błotem, ludzie źli na te mrozy, na to błoto. Zero uprzejmości. Ale w żadnym...



   Na paryskim bruku szukałem pomruku
dn. 28.12.2008  

Moim ulubionym dialogiem z Uprowadzenia Agaty jest gadka: -Dzień dobry. My jesteśmy z niezależnej telewizji Pirat. - Dzień dobry, ale niezależnej od kogo? – A, to zależy. Film filmem, ale w codzienności człowiek też w tą niezależność popada, czasem jak krew w piach. Można wręcz stać się uzależnionym od tej niezależności....



   Patologia światopoglądu part 2
dn. 25.11.2008  

Zakładając stronę nie myślałem raczej o tym, że przyjdzie mi być lekko naciskanym i poganianym. A tu zdziwko. Maile przychodzą, znajomi pytają, nieznajomi pytają – kiedy coś nowego będzie na latawcu.pl? Kurde…gdybym miał czas to bym siedział i katował klawiaturkę mojego peceta, a tak to wolne chwile przeznaczam...



   10 piosenek, które mój syn usłyszy na „dzień dobry świecie”
dn. 31.08.2008  

Tajemnicy nie ma. Za kilka dni będę tatą. Tatą Mikołaja. I nie wyobrażam sobie, aby on głuchy jak pień był. Łapę sobie dam odgryźć, że potupie nóżką do muzyki już na swoje pierwsze urodziny. Bo muzyka obyczaje łagodzi, rozwija, poprawia samopoczucie i takie tam banały…A tata już się o dobrą muzę postara, bo...



   Patologia światopoglądu part 1
dn. 13.08.2008  

Eeee…wakacje. Odpoczywamy. Takiego lata dawno nie było. Pełno słońca, pełno zielonego, pełno w szpitalach, bo starsi takich temperatur nie są w stanie znieść bezproblemowo, pełno na ulicach, bo choć powyjeżdżali z tej stolycy, to roboty drogowe teraz się zabrały za robotę i blokują, tarasują i przeszkadzają, żeby...



   Pani nas zna bo telewizor ma
dn. 15.07.2008  

Upał jak człon. 30 w cieniu. Barczysty, acz nie rosły ochroniarz spoconą ręką ociera pot z czoła i widać, że nienajlepiej mu w tym dniu. Bo i kamizelka ciężka i czarna, koszulka, mimo że z krótkim to jednak nieprzewiewna i także w kolorze black, tonfa też nie pomaga, merda się przy pasku i wybija z tego leniwego...



   Indianie w gazecie
dn. 26.06.2008  

- Mamo, tato…będę dziennikarzem! - Co? Takim jak Tomasz Lis? Jak Hanna Lis Smoktunowicz??? Pięknie synku…pieknie. Super. Wreszcie będziesz mógł oddać cioci pieniądze za motorower. - Nie mamo i tato. Będę dziennikarzem. Będę muzycznym indie dziennikarzem. - O matko przenajświętsza! A co to znaczy,...



   Czeski sen czyli gdzie Lech, a gdzie Czech
dn. 04.06.2008  

My, naród który wydał na świat Niemena, Grechutę, któremu Klenczon pięknie śpiewał. My, którzy przed Młynarskim, przed Osiecką w każdej chwili, we dnie i nocy jesteśmy gotowi na kolana paść. My, co to uważamy, że Chopin i długo długo nic. My, moi drodzy...My jesteśmy tak kurwa daleko za Pepikami,...



   TV Sram i Radio ma w ryja
dn. 25.05.2008  

No. Proszę sobie wyobrazić. Mamy niedzielę, przyszła sobie po leniwej, nic nie wnoszącej sobocie, jest aktualnie 7:30, za oknem szaro, zachmurzenie umiarkowane z lokalnymi przejaśnieniami, idealne wręcz warunki do dalszego snu, a normalnie przeciętny człowiek jak ja już nie śpi. Czemuż? A temuż kurwa…ale od początku.   Od...



   Trzech wykonawców na to gówno za oknem
dn. 20.03.2008  

Każdy inaczej odreagowuje późną zimę. W zależności od tego czy musi wstać rano, czy się ciepło ubierze, czy sąsiad dał spać, czy w nocy nie było za gorąco. Ja mam jeden, zazwyczaj zawsze sprawdzający się sposób. Klina klinem. Zło złem. Chamstwo chamstwem. Dół dołem...Czyli że gra muzyka.     1....



   Zanim emo miało grzywkę
dn. 17.03.2008  

Za starych, licealnych czasów, kiedy to świat nie był aż taką globalna wiochą, po muzykę na dowolnym nośniku jeździło się do miast ościennych, większych, bardziej rozwiniętych. No bo u nas to była tylko buda na Manhattanie, a wcześniej naszywki i kasety u Hiszpana przy Domu Kultury (o ile kulturą wystawy kwiatów...



   Christmas is going to the dogs
dn. 26.02.2008  

Że lot podobno ciężki. No rzuca, wciska w fotel, kolejki do kibla, śmierdzi, skrzydła się trzęsą jakby miały odpaść, mało miejsca na nogi i na zdrętwiałych trudno wyjść z samolotu. Katorga. Lot to katorga. No podobno. A na szczęście nie prawda. Jest ciszej i spokojniej niż w trasowym busie. Choć jest też alkohol i beczka...



   O zielonej Ukrainie
dn. 13.02.2008  

Johnatan Safran Foer to amerykański Żyd. O ile do amerykańców teoretycznie nic nie mam, o tyle do Żydów, wedle profesora Grossa, powinienem mieć przynajmniej uraz. Chociażby najmniejszy. Ot, taki, żeby krzywo spojrzeć jak przejdzie w tych pejsach obok mnie. Trudno, u mnie to nie działa. Nie ta epoka chyba....



   Dzień Babci
dn. 07.02.2008  

Człowiek się powoli starzeje. No powoli. I choć duchem jeszcze szczeniak, to jednak szczeniackie myślenie już nie w głowie. Teraz niby poważniej się myśli. I tak sobie właśnie myślę, tak się zastanawiam, gdzie ja bym był, co bym teraz robił, gdyby tego piekielnie upalnego dnia, dwadzieścia lat temu, babcia sama wybrała...



   Nożykiem zrobię łódkę z kory
dn. 11.01.2008  

No pięknie. Czas zachrzania jak ogłupiały i żaden cwaniak go nie zatrzyma. Mijają właśnie 3 lata od kiedy po raz pierwszy na scenie zobaczyłem jeden z moich ulubionych polskich zespołów- Muzykę Końca Lata.  Bez ściemy. To był bardzo ważny wieczór.   Przegląd kapel w Wiśniewie. 22 stycznia 2005....



   Uwaga! Nie jestem sobą!
dn. 09.01.2008  

Zazwyczaj w plejaku mp3 noszę mało rocka. Zazwyczaj noszę lajtowe granie. Zazwyczaj kończy się na szczęście raz na jakiś czas i wtedy daje upust swoim pierwotnym upodobaniom muzycznym.   Gdy poziom lamerstwa w moim plejaku osiąga kosmos, dla zdrowotności zabieram ze sobą Callisto, zabieram My Dying Bride, pierwszego...



   Rano mówimy dobranoc
dn. 07.01.2008  

Gdzieś w podstawówce kolega Bartek zaprzyniósł czerwona kasetę z fajnym logo. Białe litery układające się w nazwę zespołu, kojarzyły się z powiewającym sztandarem wschodniej braci, a napis ten dumnie obwieszczał, że PRL to Polski Rokendrol. Jezusie...jakie to było sympatyczne, gitarowe, przebojowe granie....



   So tell the girls that I am back in town
dn. 06.01.2008  

Z jednej strony Abba, A*teens, Europe, Roxette i Ace of Base, z drugiej In Flames, Cardigans, The Sounds, Tiamat, The Knife i kupa innych. Szwecja wydała na świat wiele podmiotów muzycznych. Nie wszystkie wartościowe i godne uwagi, ale ostatnimi czasy dwa z nich spędzają mi stanowczo sen z powiek. Nie mogę przestać...



 
   © Copyright 2011 www.panlatawiec.pl Bądź na bieżąco: